APELE O WETO USTAWY LEX BIG PHARMA
APELUJEMY O ZAWETOWANIE USTAWY 'LEX BIG PHARMA'
Zacznę od mojego osobistego apelu, który jest oczywiście pisany w stylu Krytykacza Naukowego, natomiast treści rzetelnych analiz i apeli wystosowanych oficjalnie do SZ. P. Prezydenta Karola Nawrockiego dostępne są poniżej.
_
_
'Lex Szarlatan' - Czy można wpłynąć na pojedynczą osobę, która ma Kluczową decyzję do podjęcia? Można. W jaki sposób? Nie wiem.
Ale staram się...!
Czy jest to potrzebne? Tak!
Może będzie nas więcej..? Może Inni tez odpowiednio nawet skomentują najświeższe posty?
Każdy głos Rozsądku ważny - mimo oddanych petycji i tysięcy podpisów.
Prezydent deklaruje, że słucha głosu Polaków. Więc działajmy, jeśli mamy taką możliwość!
Natomiast Big Pharma ma silne Środki szantażu, manipulacji i gróźb...
Apelujmy wspólnie - każdym możliwym sposobem!
Ponieważ...:
Mój komentarz:
"Mamy nadzieję, że stanie Pan na straży - ochrony Polaków przed wpływami Big Pharmy - czyli WETO ustawy tzw. 'Lex Szarlatan' to absolutny i najwyższy priorytet!
W trosce o dostęp do informacji o ziołolecznictwie oraz ochrony wybitnych Znawców w tej kwestii! Oraz Ekspertów w pokrewnych dziedzinach, ratujących Zdrowie Ludzi - a dla których ta ustawa jest totalnym zagrożeniem!
W trosce o zdrowie nie chodzi o dostęp do syntetycznych tabletek, których przyjmowanie obarczone jest ogromnymi listami skutków ubocznych, na które to kolejne syntetyczne tabletki się przepisuje - a które obarczone są kolejna pulą zagrożeń! Toż to istny 'Dzień świra' przecież! A ma miejsce w realiach, tylko niewielu to dostrzega!
Dbanie o wiedzę z zakresu zdrowego stylu Życia i troszczenie się o naturalne rozwiązania - prewencja chorób, profilaktyka - to jedne z najważniejszych Mądrych rozwiązań - i taki sposób myślenia musi być propagowany! (Poza medycyną ratunkową i konieczną oczywiście.)
Trzeba uregulować bardziej przepisy, które rzeczywiście szarlatanów wyeliminują prawnie - jednak zagrożenie przepisu prawa niedoprecyzowanego, szkaluje Dobrych, Wartościowych Ludzi, którzy całym Sercem chcą rzeczywiście pomagać Uczyć jak pozostać zdrowym i pomagać naturalnymi metodami, a nie syntetyczną chemią!
Oczywiście godzi to w interesy Big Pharmy, która dąży do produkcji zaburzonych ludzi z chorobami - tu biznes kwitnie! - I w tym właśnie pies pogrzebany!
Szanowny Panie Prezydencie Karol Nawrocki - apelujemy o podjęcie Mądrej decyzji i 'odrzucenie złego prawa' (!) - akurat w tym momencie jest to kwestia najbardziej ze wszystkich innych wcześniej - krytyczna!!!
Mam nadzieję, że podejmie Pan jedynie słuszną drogę wyboru. Mimo nacisków - a zgodnie z Intuicją i Wewnętrznym Przekonaniem.
Bóg jest z Nami. Zapewniam! 
sWORDs:
LICZNE APELE DO PREZYDENTA
KAROLA NAWROCKIEGOO WETO DLA USTAWY 'Lex Big Pharma' vel 'Lex Szarlatan'.
KAROLA NAWROCKIEGO
Zbiorczo przedstawiam najważniejsze apele o WETO dla tej ustawy. Jest to absolutny priorytet!
1. ![]()
"Sz. P. Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10
00–902 Warszawa
Szanowny Panie Prezydencie,
Zwracam się do Pana ze stanowczym apelem o skorzystanie z przysługującego Panu prawa weta wobec Ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (tzw. „Lex szarlatan").
Sprawa ta ma znaczenie daleko wykraczające poza pojedyncze rozwiązania legislacyjne. W jednym akcie prawnym ogniskują się fundamentalne kwestie dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa Polaków, wolności jednostki, praw rodzicielskich oraz prawa do tajemnicy lekarskiej.
Panie Prezydencie, proszę, aby przy podejmowaniu decyzji kierował się Pan przede wszystkim konstytucyjną ochroną praw i wolności obywatelskich oraz szczególną zasadą ostrożności w sprawach dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa.
Proszę o uwzględnienie argumentów i dokumentów, które zostały już przedstawione Panu m.in. przez Panią Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP Justynę Sochę oraz mec. Arkadiusza Tetelę. Materiały te odnoszą się wprost do istoty problemu i wzięcie ich pod uwagę przed podjęciem decyzji będzie miało fundamentalne znaczenie dla zdrowia i życia Polaków oraz rozwoju wiedzy medycznej w dalszej perspektywie. Zwracam uwagę, że przedstawioną argumentację poparło ponad 191 tys. osób, składając podpisy dla 10 petycji sprzeciwu oraz 176 organizacji i osób publicznych.
Wierzę, że jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej stanie Pan na straży Konstytucji, praw rodziców, bezpieczeństwa dzieci i obywateli oraz prawa każdego człowieka do wyboru odpowiadającej mu terapii.
Z poważaniem,
Grzegorz Braun
Polski Poseł do Parlamentu Europejskiego
Warszawa, 18 sierpnia 2026 r."
Wysłaliśmy dziś do Prezydenta petycję o zawetowanie ustawy nazywanej „lex szarlatan”.
To 19 stron argumentów prawnych oraz 38 stron dokumentów źródłowych. Dołączyłem pełne pytania skierowane do Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta, ich odpowiedzi, uniki, przyznania oraz decyzję odmawiającą ujawnienia części informacji.
Z przebiegu tej korespondencji jednoznacznie wynika chęć utworzenia orwellowskiego Ministerstwa Prawdy, połączonego z Ministerstwem Policji. Projektodawcy nie potrafili wskazać podobnego rozwiązania funkcjonującego w innym państwie europejskim.
Konkretnie:
- MZ i RPP nie przedstawiły danych pozwalających ustalić rzeczywistą skalę szkód, które mają uzasadniać tak represyjne przepisy,
- nie wytworzono dokumentów określających metodologię ustalania „aktualnej wiedzy medycznej”,
- nie wskazano porównywalnego rozwiązania funkcjonującego w innym państwie europejskim,
- RPP współtworzył projekt, uczestniczył w jego objaśnianiu parlamentowi, a następnie ma sam wybierać ekspertów, oceniać wypowiedzi, publikować ostrzeżenia, prowadzić rejestr, przekierowywać domeny i nakładać kary do 1 000 000 zł. Już dziś istnieją poważne zastrzeżenia do pracy tego urzędu. NIK oceniła, że organ powołany do ochrony praw pacjenta w niewystarczającym stopniu wywiązywał się ze swoich zadań. W 85 z 87 zbadanych postępowań indywidualnych przekroczono terminy,
- nie wykazano skutecznego systemu ujawniania i kontrolowania konfliktów interesów ekspertów oraz osób uczestniczących w tworzeniu projektu,
- Senat odrzucił jedyną poprawkę, która wymagała, aby aktualna wiedza medyczna była kształtowana bez nieuprawnionych wpływów politycznych, ideologicznych i ekonomicznych,
- NIK wskazała również potrzebę uniezależnienia RPP od władzy wykonawczej.
To mechanizm, w którym współautor reguł, negatywnie oceniony przez NIK z powodu nieprawidłowości w wykonywaniu dotychczasowych zadań i korzystający z doradców bez jawności oraz systemowej kontroli konfliktów interesów, staje się jednocześnie sędzią, policjantem i wykonawcą kary.
Co istotne, już sam przebieg procesu legislacyjnego, w świetle standardów konstytucyjnych i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego jakości prawa, przejrzystości procedury oraz wymogu rzetelnego uzasadnienia ingerencji w prawa i wolności obywatelskie, stanowi dodatkowy argument przemawiający za wetem. Brak pełnych danych, brak metodologii, brak porównań międzynarodowych oraz brak transparentności procesu tworzenia regulacji podważa konstytucyjną poprawność tak daleko idącej ingerencji.
Orwellowskie Ministerstwo Prawdy zostaje połączone z Ministerstwem Policji, a państwo nie potrafi nawet wykazać skali problemu, który ma uzasadniać powstanie takiej władzy.
Dziś wszyscy musimy stanąć w obronie pacjentów i obywateli przed arbitralnością państwa oraz systemem, w którym za „prawdę medyczną” może zostać uznane to, co odpowiada instytucjom i podmiotom mającym największe wpływy oraz pieniądze. To dziś największe zagrożenie dla naszej wolności, a także dla naszego zdrowia.
Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że „rząd powinien służyć ludziom, a nie nimi rządzić”.
Panie Prezydencie, dziś oczekujemy urzeczywistnienia tych słów. Ochrona pacjenta nie może być pretekstem do stworzenia aparatu kontroli debaty naukowej i publicznej.
Polskę trzeba odzyskać!
Pełna treść petycji do Prezydenta RP wraz z dokumentami źródłowymi: 
Proszę o udostępnianie. Prezydent ma czas na podjęcie decyzji do 21 sierpnia 2026 r.
---
2. 
Mój osobisty apel do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy „Lex Szarlatan”
Proszę o szerokie udostępnienie
Szanowny Panie Prezydencie,
zwracam się do Pana jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, dietetyk z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który na co dzień pomaga wielu osobom, ale przede wszystkim rodzicom dzieci z ADHD i autyzmem w zakresie żywienia i suplementacji.
Oficjalne wytyczne agencji rządowych i towarzystw naukowych, w tym m. in. Amerykańskiej Akademii Pediatrii*, w drodze konsensusu nie rekomendują specjalistycznych diet ani suplementacji u dzieci ze spektrum autyzmu, uznając dowody za niewystarczające – to właśnie jest „aktualna wiedza medyczna” w rozumieniu procedowanej ustawy. Mimo, że liczne metaanalizy badań randomizowanych** wskazują na skuteczność i bezpieczeństwo takich interwencji. Co istotne, moja praktyka kliniczna potwierdza wyniki i wnioski autorów wspomnianych doniesień naukowych – od lat obserwuję poprawę funkcjonowania dzieci dzięki wprowadzanym interwencjom dietetycznym i suplementacji, m. in. wycofanie agresji i nadwrażliwości słuchowej, redukcję autostymulacji, poprawę koncentracji, regulację jelit, lepszy sen, wycofanie zmian skórnych i rozwój mowy oraz wiele innych imponujących postępów. Rodzice przysyłają mi wzruszające świadectwa, które od lat dokumentuję. Te dzieci realnie zyskują szansę na lepsze życie, a nawet wycofanie diagnozy. Niestety, „aktualna wiedza medyczna” wręcz uznaje autyzm za „nieuleczalny” rekomendując jedynie interwencje behawioralne i edukacyjne.
Jeśli ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 r. – nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) wejdzie w życie, Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł na podstawie subiektywnej oceny „aktualnej wiedzy medycznej” cenzurować moje treści, zawieszać działalność gospodarczą i nakładać kary do 1 miliona złotych. Dzieci, które dziś otrzymują realną pomoc, mogą zostać jej pozbawione.
Mój przypadek z 2023 r. – dowód na to, jak niebezpieczna jest ta ustawa
W lutym 2023 r. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, działając na podstawie informacji przekazanych przez osoby trzecie – niebędące moimi pacjentami, lecz osobami o odmiennych poglądach aktywnie uczestniczącymi w debacie publicznej w mediach społecznościowych – skierował do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (w związku z art. 12 k.k.) oraz o podejrzeniu narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) - pismo nr RzPP-DPR-WPL.420.5.2023.MMA
Prokuratura przesłuchała mnie i moich pacjentów, przejęła laptop służbowy i przeprowadziła szczegółowe postępowanie. Po rzetelnej analizie postępowanie zostało umorzone. Największe zarzuty RPP – rozpoznawanie chorób, leczenie bez uprawnień, stosowanie szkodliwych metod – nie zostały potwierdzone.
Gdyby w 2023 r. obowiązywała „Lex Szarlatan”, RPP mógłby arbitralnie, bez udziału prokuratury i sądów powszechnych wydać decyzję tymczasową, nakazać natychmiastowe zaprzestanie działalności, usunąć treści z Internetu, opublikować ostrzeżenie publiczne i nałożyć karę do 1 mln zł – nawet gdyby działalność już przerwano. Nie byłoby mowy o przesłuchaniu pacjentów, analizie dowodów ani umorzeniu. To ominięcie wymiaru sprawiedliwości.
Dlaczego „Lex Szarlatan” jest sprzeczna z Konstytucją RP?
Ustawa wprowadza m. in.:
-szeroką definicję „praktyki pseudomedycznej”, obejmującą m. in. publiczne rozpowszechnianie lub promocję szkodliwości/nieskuteczności metod diagnostycznych lub leczniczych „odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej” – podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej (ta ostatnia kategoria jest tak pojemna, że obejmuje budowanie wizerunku, pozyskiwanie followersów czy nawet krytykę mainstreamu);
-uprawnienia RPP: publiczne ostrzeżenia, decyzje tymczasowe zobowiązujące do natychmiastowego zaprzestania działań (jeszcze przed zakończeniem postępowania), postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, kary pieniężne do 1 000 000 zł (nawet po zaprzestaniu praktyki), możliwość blokowania treści i prowadzenia publicznego rejestru „szarlatanów”.
Narusza to m. in.:
art. 2 Konstytucji – zasadę demokratycznego państwa prawnego i pewności prawa (brak precyzyjnej definicji „aktualnej wiedzy medycznej” i „dezinformacji”);
art. 22 – wolność działalności gospodarczej;
art. 54 – wolność słowa i prasy (możliwość karania za krytykę metod uznanych przez establishment);
art. 31 ust. 3 – zasadę proporcjonalności ograniczeń wolności i praw;
art. 45 – prawo do sądu (wysokie kary administracyjne z publikacją decyzji przed prawomocnością, odwrócenie ciężaru dowodu – oskarżony ma udowodnić niewinność);
-zasadę domniemania niewinności i prawo do obrony.
Obecne prawo jest w zupełności wystarczające, bo oszustwa i praktyki zagrażające zdrowiu można skutecznie ścigać na podstawie:
-Kodeksu karnego (m. in. art. 160 – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu);
-ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym;
-odpowiedzialności dyscyplinarnej (w przypadku osób wykonujących zawód medyczny).
Sądy powszechne już skazywały osoby stosujące niebezpieczne metody medycyny niekonwencjonalnej. Nie potrzeba nowych, arbitralnych narzędzi administracyjnych.
Skala oszustw w medycynie konwencjonalnej jest nieporównywalnie większa
Oszustwa w sektorze prywatnym medycyny niekonwencjonalnej dotyczą pojedynczych przypadków i prywatnych pieniędzy pacjentów. Tymczasem w medycynie konwencjonalnej, zwłaszcza publicznej, mamy do czynienia z systemowymi, wielomilionowymi nadużyciami finansowanymi z pieniędzy podatników.
Ostatnie afery dobitnie to pokazują:
-w Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz (również radny) zarobił w 2025 r. ponad 1,6 mln zł, pracując setki godzin miesięcznie (nawet ponad 300), przy podejrzeniach fałszowania ewidencji czasu pracy i tworzenia „saloniku VIP” dla polityków oraz uprzywilejowanej ścieżki dla wybranych pacjentów na SOR-ze;
-w kilku województwach neurochirurdzy i spółki medyczne wystawiały fikcyjne rachunki – krótkie zabiegi rozliczane jako znacznie droższe procedury, z płatnościami nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł za dzień;
-systemowe zawyżanie wycen procedur, presja na wynik finansowy placówek i patologiczne różnice w dochodach wynikające z wadliwej wyceny świadczeń.
To są realne pieniądze podatników i realne szkody dla systemu.
„Lex Szarlatan” uderza głównie w osoby spoza mainstreamu medycznego, podczas gdy błędy medyczne medycyny konwencjonalnej mogą stanowić jedną z głównych przyczyn zgonów:
Kto będzie decydował o „prawdzie medycznej”?
Rzecznik Praw Pacjenta otacza się ekspertami o jawnych konfliktach interesów (m. in. osoby wykładające na sesjach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, powtarzające tezy, które szybko się zdezaktualizowały – jak twierdzenia o szybkim rozpadzie mRNA czy braku krążenia białka kolca po szczepionkach). Decyzje o tym, co jest „dezinformacją”, a co innowacją, będą zapadać w zamkniętym kręgu, bez realnych mechanizmów ochrony debaty naukowej i wolności słowa.
Panie Prezydencie, proszę zawetować tę ustawę. Chroni ona nie pacjentów, lecz monopol pewnego modelu medycyny i interesy jego beneficjentów. Pozbawia pacjentów prawa do wyboru terapii, lekarzy i terapeutów – prawa do wolności słowa i innowacji. Wprowadza mechanizmy cenzury administracyjnej, które w przyszłości mogą uderzyć w każdego, kto odważy się kwestionować „aktualny konsensus”.
Medycyna rozwija się dzięki odważnym, często kontrowersyjnym głosom. Historia zna wiele przykładów, gdy „szarlataneria” wczorajszego dnia stawała się standardem leczenia jutra. Nie pozwólmy, by państwo arbitralnie decydowało, co wolno badać, publikować i stosować.
Z wyrazami szacunku,
dr n. med. Piotr Witczak
(dietetyk, biolog medyczny ze specjalnością immunologia)
Apel został wysłany na adres: listy@prezydent.pl
*
„Brak wystarczających dowodów na poparcie stosowania suplementów odżywczych lub terapii dietetycznych w leczeniu rdzennych objawów ASD”
**
1) Metaanaliza 7 RCT: „Wyniki metaanalizy sugerują, że terapie dietetyczne mogą znacząco łagodzić podstawowe objawy ASD, a diety bezglutenowe sprzyjają poprawie zachowań społecznych”
2) Metaanaliza 6 RCT: „Suplementacja cynkiem może mieć korzystny wpływ na poprawę objawów ADHD”
3) Metaanaliza 22 RCT:
„Suplementacja witaminami B okazała się szczególnie skuteczna w łagodzeniu objawów ASD, natomiast suplementacja witaminą D wykazała większą skuteczność w łagodzeniu objawów ADHD”
4) Metaanaliza 6 RCT, 194:
„Nasza wstępna metaanaliza sugeruje, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 może poprawić nadpobudliwość, letarg i stereotypie u pacjentów z ASD”
5) Metaanaliza 7 RCT:
„Nasze badanie potwierdziło skuteczność stosowania probiotykóww łagodzeniu objawów drażliwości/chwiejności emocjonalnej u osób z zaburzeniami neurorozwojowymi, głównie u tych, którzy otrzymywali suplementy probiotyków wieloszczepowych”
---
3. ![]()
"Czy lekarzowi wolno jeszcze mieć własne zdanie? "Lex Szarlatan" i kaganiec na debatę medyczną.
Szanowni Państwo,
Kilka lat temu stanąłem przed sądem lekarskim. Zarzucono mi, że w okresie od września 2020 roku do grudnia 2021 roku przekazywałem informacje dotyczące tzw. pandemii COVID-19, które miały być "niezgodne z aktualną wiedzą medyczną". Zarzuty dotyczyły m.in. masek, testów PCR, lockdownów, zagrożenia COVID-19 dla ludzi młodych, szczepień oraz ograniczenia normalnego funkcjonowania służby zdrowia. Za wypowiadanie tych poglądów Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie zawiesił mi prawo wykonywania zawodu na rok. Dopiero Naczelny Sąd Lekarski uchylił tę karę.
Dzisiaj problem wraca w jeszcze poważniejszej postaci. Sejm uchwalił ustawę nazywaną potocznie "Lex Szarlatan". W chwili, kiedy piszę te słowa, została ona skierowana do podpisu Prezydenta RP. Oficjalnie ma chronić pacjentów przed szarlatanerią i niebezpiecznymi praktykami pseudomedycznymi. I taki cel oczywiście popieram. Człowiek namawiający chorego na nowotwór do porzucenia skutecznego leczenia i sprzedający mu za tysiące złotych "cudowną terapię" powinien ponosić odpowiedzialność. Problem w tym, że uchwalone przepisy idą znacznie dalej. Nowy art. 67zn mówi o publicznym rozpowszechnianiu lub promowaniu nieprawdziwych informacji dotyczących określonych metod diagnostycznych lub leczniczych, niezgodnych z "aktualną wiedzą medyczną" i zagrażających zdrowiu lub życiu. Ale proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden warunek. Ma to być działanie podejmowane w celu osiągnięcia "korzyści majątkowej lub osobistej". Korzyść majątkowa jest stosunkowo łatwa do zrozumienia. Ktoś zarabia na sprzedaży rzekomego cudownego preparatu. Ale czym jest korzyść osobista? Ustawa tego nie definiuje.
W toku prac legislacyjnych zwracano uwagę, że przy szerokim rozumieniu mogą chodzić nawet o rozgłos, zasięgi czy osobistą satysfakcję. A skoro tak, czy korzyścią osobistą nie może być także budowanie własnego wizerunku, pozycji eksperta albo rozpoznawalności? Który lekarz występujący publicznie nie buduje przy okazji swojego wizerunku? Który naukowiec publikujący pracę nie zdobywa rozpoznawalności? Który profesor występujący w telewizji nie zwiększa swojego prestiżu? Jeżeli pojęcie "korzyści osobistej" zostanie zinterpretowane wystarczająco szeroko, zabezpieczenie to może przestać cokolwiek zabezpieczać.
Cofnijmy się teraz do roku 2021. Wyobraźmy sobie, że "Lex Szarlatan" obowiązuje wtedy, gdy publikuję swoje teksty.
Twierdzę, że dodatni PCR nie oznacza automatycznie, że człowiek w danej chwili zakaża innych. Dziś nie jest to żadna sensacja. PCR wykrywa materiał genetyczny wirusa. Już w 2020 roku badania wykazywały silną zależność między wartością Ct, czasem od wystąpienia objawów a możliwością wyhodowania żywego wirusa. Sam dodatni PCR nie był więc testem aktualnej zakaźności. Mimo to w Polsce dodatni wynik był wykorzystywany jako automatyczna przesłanka izolacji. Krytykowałem masowe wykorzystywanie techniki PCR jako binarnego substytutu odpowiedzi na zupełnie inne pytanie: "czy człowiek w tej chwili stanowi zagrożenie dla innych"? PCR tego pytania samodzielnie nie rozstrzygał. Równocześnie PCR jest przecież bezspornie metodą diagnostyczną - czyli dokładnie jedną z kategorii wymienionych dzisiaj w art. 67zn. Czy Rzecznik Praw Pacjenta w 2021 roku mógłby uznać moją krytykę za nieprawdziwą informację podważającą metodę zgodną z ówczesną oficjalną linią? To pytanie nie jest już czysto akademickie i odpowiedź wydaje się być oczywista.
Kwestionowałem także przedstawianie skuteczności powszechnego maskowania jako naukowo rozstrzygniętego faktu. Za takie wypowiedzi stawiano mi zarzuty. Tymczasem duże randomizowane badanie DANMASK nie wykazało statystycznie istotnego zmniejszenia liczby zakażeń w grupie, której zalecono noszenie masek chirurgicznych. Późniejszy przegląd Cochrane obejmujący randomizowane badania również nie dał podstaw do stwierdzenia dużego, jednoznacznego efektu interwencji maskowych w populacji. Oznacza to, że istniał rzeczywisty spór naukowy. A spór naukowy to nie dezinformacja.
Kwestionowałem również przekonanie, że zaszczepienie człowieka oznacza, iż nie będzie on transmitował wirusa. Pierwotne randomizowane badanie Pfizera nie zostało zaprojektowane jako badanie transmisji wirusa. Badało przede wszystkim skuteczność przeciw objawowemu COVID-19. Późniejsze badania jednoznacznie pokazały, że osoby zaszczepione mogą się zakażać i mogą transmitować SARS-CoV-2. A zatem prawdziwe było moje zasadnicze ostrzeżenie, iż szczepienie nie tworzy odporności sterylizującej i zaszczepiony może zakażać innych.
Podobnie wyglądała sprawa lockdownów. Przedstawiano je społeczeństwu jako konieczne i skuteczne. Ja wskazywałem na brak odpowiednich dowodów na korzyści proporcjonalne do ogromnych kosztów społecznych i zdrowotnych. Późniejsze publikacje, w tym metaanalizy dotyczące wpływu lockdownów na śmiertelność, wykazywały znacznie mniejszy efekt, niż sugerowała ówczesna pewność polityków i części ekspertów. Spór o skalę działania poszczególnych interwencji trwa do dziś.
I tutaj dochodzimy do najbardziej niepokojącego elementu "Lex Szarlatan". Ustawa daje Rzecznikowi Praw Pacjenta możliwość prowadzenia jawnego rejestru podmiotów prowadzących dezinformację medyczną. W rejestrze ma znaleźć się nazwisko, uzasadnienie wpisu, a w określonych przypadkach także domena internetowa. Ale to jeszcze nie wszystko. Na wniosek Rzecznika przedsiębiorca telekomunikacyjny ma w ciągu siedmiu dni przekierować połączenia prowadzące do wskazanej domeny na stronę Rzecznika zawierającą ostrzeżenie o dezinformacji medycznej. Formalnie nazwano to "przekierowaniem".
Proszę Państwa - jeżeli wpisujecie Państwo adres mojej strony i zamiast niej władze kierują na stronę urzędu informującą, że szerzę dezinformację, to czym różni się to dla czytelnika od zablokowania mojej strony? Kontrola prawna teoretycznie istnieje: ustawa przewiduje sprzeciw, a decyzje administracyjne mogą podlegać kontroli sądu administracyjnego. Ale najpierw to organ administracyjny rozstrzyga, czy moja wypowiedź jest nieprawdziwa i sprzeczna z aktualną wiedzą medyczną. A Internet nie czeka latami na ostateczne rozstrzygnięcie sporu naukowego. Ustawa tworzy realny instrument pozwalający doprowadzić do administracyjnego odcięcia dostępu do domeny lekarza, zanim niezależny sąd rozstrzygnie merytorycznie spór. W przypadku mojej krytyki testów PCR zagrożenie byłoby szczególnie realne, ponieważ PCR jest metodą diagnostyczną.
A co, jeżeli po kilku latach okaże się, że lekarz miał rację? To właśnie przeżyłem. Za wypowiedzi niezgodne z dominującą narracją zostałem postawiony przed sądem lekarskim. Tymczasem późniejsze RCT, metaanalizy i badania empiryczne potwierdziły wiele kluczowych zastrzeżeń, które podnosiłem. Co znamienne, już w 2021 roku Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzegał, że poglądy lekarza niezgodne z przeważającym stanowiskiem nauki nie mogą prowadzić do odpowiedzialności zawodowej, jeżeli mają oparcie w rzetelnych badaniach naukowych. RPO ostrzegł również, że ograniczanie mniejszościowych poglądów naukowych może szkodzić rozwojowi nauki. A Sąd Najwyższy później stwierdził coś równie ważnego: wytyczne EBM, także powiązane z aktami Ministerstwa Zdrowia, nie są automatycznie bezwzględnie wiążące, wiedzę medyczną ocenia się według stanu istniejącego w chwili działania, a żaden naukowy kierunek nie ma automatycznie pierwszeństwa przed innym, dopóki nie został powszechnie odrzucony.
Lekarz świadomie przedstawiający pacjentowi fałszywe informacje i narażający jego życie powinien odpowiadać. Ale między szarlatanem sprzedającym "cudowny lek na raka" a lekarzem analizującym RCT i kwestionującym rekomendację urzędu istnieje przepaść. Jeżeli prawo tej przepaści nie widzi dostatecznie wyraźnie, to nie chroni nauki. Zakłada jej kaganiec. A lekarz, który przed napisaniem każdego krytycznego zdania będzie zastanawiał się nie nad tym, czy ma rację i czy posiada dowody, ale nad tym, czy Rzecznik uzna jego wpis za dezinformację, przestaje być niezależnym lekarzem i naukowcem. Staje się wykonawcą oficjalnej narracji.
I właśnie tego powinniśmy się obawiać najbardziej."
---
4. ![]()
"
Ekspertyza NIEZALEŻNEGO Konstytucjonalisty
Polska Izba Zielarsko-Medyczna nie poprzestała na wyrażaniu obaw ani na emocjonalnych apelach.
Zleciliśmy przygotowanie niezależnej ekspertyzy prawnej
dr Oskarowi Kidzie – konstytucjonaliście – aby rzetelnie sprawdził, czy ustawa określana jako „Lex Szarlatan” jest zgodna z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej.
Wnioski są poważne....
Ekspertyza wskazuje przede wszystkim na:
Autor ekspertyzy wskazuje na możliwą niezgodność przepisów m.in. z art. 2, 20, 22, 31, 42, 45, 65, 77 i 87 Konstytucji RP.
Jej wnioski uzasadniają skierowanie ustawy przez Prezydenta RP do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej albo przekazanie jej Sejmowi do ponownego rozpatrzenia.
Panie Prezydencie, Karol Nawrocki przedstawiliśmy konkretne argumenty i twarde podstawy prawne.
Prosimy o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego lub o jej zawetowanie.
W sprawie podstawowych praw i wolności obywateli nie może być miejsca na pośpiech, nieprecyzyjne przepisy ani prawne eksperymenty.
Konstytucja musi być ponad ustawą.
"
Oraz treść petycji podpisanej na dzień dzisiejszy przez 26 722 osoby:
https://drive.google.com/file/d/1yOC2CVJNLGnpZ5RtxqI8VZMX7_oL3lyP/view?usp=share_link
"APEL KOŃCOWY
Panie Prezydencie,
prosimy o odmowę podpisania ustawy określanej jako „Lex Szarlatan”. Prosimy o zatrzymanie przepisów, które w obecnym kształcie mogą naruszać równowagę między koniecznością ochrony pacjenta a wolnością słowa, prawem do informacji, autonomią pacjenta oraz prawem obywateli do prowadzenia legalnej działalności zawodowej i gospodarczej.
Pacjent potrzebuje ochrony przed oszustwem. Ale pacjent potrzebuje również wolności wyboru, dostępu do rzetelnej informacji i prawa do decydowania o własnym zdrowiu.
Państwo powinno odróżniać oszusta od rzetelnego specjalisty. Powinno karać nadużycia, a nie kneblować debatę. Powinno chronić pacjenta, a nie odbierać mu prawo do informacji. Powinno budować bezpieczeństwo, a nie strach.
Ochrona pacjenta nie może oznaczać niszczenia całego legalnego ekosystemu: od rolnika uprawiającego zioła, przez producenta i sklep zielarsko-medyczny, po osobę, która rzetelnie edukuje o profilaktyce, żywieniu i bezpiecznym wspieraniu zdrowia.
Dlatego zwracamy się z apelem:
Panie Prezydencie, prosimy o weto wobec ustawy określanej jako „Lex Szarlatan”. W imieniu sygnatariuszy petycji,
Anna Bałazy
Prezes Zarządu
Polska Izba Zielarsko-Medyczna
Data: 02.07.2026"
----
5. ![]()
„Lex szarlatan" trafiła na biurko Prezydenta — i może uderzyć w każdego, kto ma odwagę mieć własne zdanie o medycynie.
Uchwalona 3 lipca nowelizacja ustawy o prawach pacjenta miała chronić chorych. W praktyce daje Rzecznikowi Praw Pacjenta uznaniową władzę do decydowania, co jest „praktyką pseudomedyczną", a co „dezinformacją medyczną" — i karania za to.
Co to oznacza konkretnie:
-kary pieniężne do 1 mln zł, nakładane nawet wielokrotnie, z terminem zapłaty zaledwie 14 dni — dla jednoosobowych firm to ryzyko całkowitej likwidacji;
-wpis do specjalnego rejestru „podmiotów prowadzących dezinformację medyczną" i możliwość zablokowania strony internetowej;
-zakaz wyrażania poglądów wykraczających poza arbitralnie ustalany kanon „aktualnej wiedzy medycznej" — także tych dobrze ugruntowanych naukowo.
W ocenie Ordo Iuris przepisy godzą w konstytucyjną wolność słowa i badań naukowych (art. 54 i 73), autonomię pacjenta oraz wolność działalności gospodarczej (art. 22). A przy tym są zbędne — pacjenci już dziś są chronieni przez inne ustawy, co przyznają sami autorzy nowelizacji.
W poniedziałek 20 lipca przekazaliśmy Prezydentowi RP analizę prawną wraz z apelem o skierowanie ustawy do Sejmu do ponownego rozpatrzenia (art. 122 ust. 5 Konstytucji).
Wolność wypowiedzi nie może ograniczać się do poglądów odbieranych przychylnie. Przeczytaj pełną analizę
https://ordoiuris.pl/.../lex-szarlatan-na-biurku.../ "
Z treści analizy: ( https://ordoiuris.pl/wp-content/uploads/2026/07/analiza_nowelizacja-ustawy-o-prawach-pacjenta-i-rpp_lex-szarlatan.pdf )
"5. Konkluzje
Przeprowadzona analiza rozwiązań legislacyjnych obejmujących postępowanie w sprawie
„praktyk pseudomedycznych” i „dezinformacji medycznej” wykazała ryzyko naruszeń szeregu
praw i wolności obywatelskich. Stosowanie przepisów ustawy o prawach pacjenta uchwalonych
3 lipca 2026 r. będzie wiązało się z naruszeniem fundamentalnych praw i wolności
konstytucyjnych, w szczególności wolności słowa i badań naukowych, prawa do decydowania
o swoim życiu osobistym oraz wolności prowadzenia działalności gospodarczej. Nowe przepisy
uderzyć mogą ponadto w prawa samych pacjentów, ograniczając ich autonomię. Jednocześnie
istnieją już instrumenty prawne pozwalające obywatelom (pacjentom) dochodzić swoich praw
wobec podmiotów stosujących nieuczciwe praktyki rynkowe. Wprowadzenie dodatkowych
regulacji w tym zakresie uznać należy za „inflację prawa”, co w połączeniu z zakreśloną szeroko uznaniowością organu administracji rządowej (Rzecznika Praw Pacjenta) narusza konstytucyjną
zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa."
----
6.
Ponad 100 Ludzi Nauki podpisało Apel.
"Przeciwko nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Pacjenta
Rozumiejąc konieczność ochrony pacjentów przed nadużyciami lub wręcz próbą ich oszukiwania oferowaniem usług sugerujących leczenie oraz w trosce o wiarygodność przekazywanej publicznie wiedzy o zdrowiu, a jednocześnie z całym szacunkiem dla ogromnego dorobku współczesnej medycyny — sprzeciwiamy się nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Pacjenta w uchwalonej przez Sejm formie i apelujemy do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o jej odrzucenie, a w razie gdyby ustawa dotarła na biurko Prezydenta — apelujemy do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego lub jej zawetowanie.
Podstawą naszego stanowiska jest szereg wad, które ustawa zawiera. Poniżej przedstawiamy te najważniejsze.
1. Brak jasnej definicji kluczowego pojęcia „aktualnej wiedzy medycznej”, na którym opiera się cała konstrukcja sankcyjna ustawy. Sam ustawodawca w Raporcie z Konsultacji publicznych sześciokrotnie oświadczył, że pojęcia tego nie definiuje w żadnym akcie prawnym i nie zamierza tego czynić. Zwracamy uwagę, że wg powszechnie cytowanego opracowania Densen P. („Challenges and Opportunities Facing Medical Education”, Transactions of the American Clinical and Climatological Association, 2011, vol. 122) czas podwojenia wiedzy medycznej w 2010 r. wynosił 3,5 roku zaś prognoza na rok 2026 to zaledwie 73 dni. Oznacza to, że pojęcie „aktualności” wiedzy medycznej jest z natury rzeczy zmienne w czasie, wielogłosowe i wymaga precyzyjnej definicji ustawowej — bez której narusza się konstytucyjną zasadę określoności prawa (lex certa, art. 2 Konstytucji RP).
2. Ograniczenie konstytucyjnej zasady wolności słowa, w tym swobody debaty nad nowymi lub niekonwencjonalnymi metodami leczenia — zarówno w środowisku lekarskim, jak i w społeczeństwie jako całości. Ustawa przewiduje między innymi możliwość odcięcia dostępu do stron internetowych zawierających — w ocenie Rzecznika Praw Pacjenta — treści zakwalifikowane jako „dezinformacja medyczna”. Projekt przewiduje nakładanie wysokich sankcji finansowych za określone formy informowania o metodach postępowania w sprawach zdrowia. W połączeniu z nieostrymi definicjami może to prowadzić do:
• ograniczenia debaty publicznej,
• efektu mrożącego (chilling effect),
• niepewności prawnej co do granic dopuszczalnej wypowiedzi.
3. Brak jasnych interpretacji co do legalności praktykowania metod medycyny tradycyjnej i komplementarnej, między innymi medycyny chińskiej oraz indyjskiej Ajurwedy — mimo iż są to systemy leczenia funkcjonujące w wielu europejskich systemach ochrony zdrowia oraz uznane przez Światową Organizację Zdrowia w dokumencie Global Traditional Medicine Strategy 2025–2034.
4. Nadmierna rola Rzecznika Praw Pacjenta jako organu jednocześnie oskarżającego, orzekającego i egzekwującego. Ustawa nie przewiduje obowiązkowego udziału gremiów doradczych o kompetencjach naukowych, nie zapewnia automatycznej możliwości odwołania na drogę sądową, a nadto wprowadza rygor natychmiastowej wykonalności decyzji. Podobne zastrzeżenia sformułowano publicznie także w trakcie prac Komisji Zdrowia Sejmu — poseł Janusz Cieszyński (PiS) wskazał, że projekt czyni Rzecznika Praw Pacjenta „jednocześnie prokuratorem i sędzią”.
5. Brak proporcjonalności sankcji względem uzyskanego przychodu. Kary w wysokości do 1 000 000 zł mogą być nakładane bez odniesienia do skali działalności podmiotu, jego rzeczywistych obrotów czy stopnia zawinienia — co narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).
Kontekst międzynarodowy
Zwracamy uwagę, że w wielu krajach świata metody lecznicze tradycyjnych systemów medycyny oferowane są nawet przez szpitale medycyny zachodniej lub funkcjonują w odrębnych oficjalnych placówkach oferujących takie usługi. Ma to miejsce m.in. w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Chinach, Indiach i Japonii.
W szczególności obywatele Konfederacji Szwajcarskiej w referendum ogólnokrajowym z 17 maja 2009 r. opowiedzieli się za włączeniem medycyny komplementarnej do systemu ochrony zdrowia, a prawo do wolności wyboru metod leczenia zostało wpisane do Konstytucji Federalnej Szwajcarii (art. 118a).
Więcej informacji o włączaniu medycyny komplementarnej i tradycyjnej do systemów opieki zdrowotnej różnych krajów zawiera dokument Światowej Organizacji Zdrowia „Global Traditional Medicine Strategy 2025–2034”, uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne WHO.
Istniejące prawo już umożliwia ściganie nadużyć
Uważamy również, że wiele nadużyć, które ustawa ma rzekomo zwalczać, może być skutecznie sankcjonowanych w ramach istniejącego już porządku prawnego — na podstawie przepisów Kodeksu karnego (art. 155, 160, 286), ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (art. 58).
Postulat
W związku z powyższym proponujemy odrzucenie nowelizacji ustawy oraz powołanie zespołów, które w sposób realny podejmą dialog przedstawicieli władz Rzeczypospolitej Polskiej, oficjalnego systemu opieki zdrowotnej oraz przedstawicieli głównych nurtów medycyny komplementarnej i tradycyjnej, w celu opracowania rzetelnych ram prawnych ich funkcjonowania.
Sygnatariusze
prof. dr hab. Łukasz Łuczaj, Wydział Biologii, Ochrony Przyrody i Zrównoważonego Rozwoju, Uniwersytet Rzeszowski
dr Henryk Różański, Państwowa Akademia Nauk Stosowanych Krosno
dr Krzysztof Błecha, Państwowa Akademia Nauk Stosowanych Krosno
prof. dr hab. Maria Halina Borawska -, prof. zw. nauk farmaceutycznych z zakresu farmakologii i bromatologii
prof. dr hab. n. med. Andrzej Frydrychowski
prof. dr hab. Ryszard Zajączkowski, Katolicki Uniwersytet Lubelskidr hab. Anna Górecka-Nowak, Instytutu Nauk Geologicznych Wydziału Nauk o Ziemi i Kształtowania Środowiska, Uniwersytet Wrocławski
prof. dr hab. Agnieszka Popiela, biolożka, Uniwersytet Szczecińskidr hab. Justyna Kiliańczyk-Zięba, dr hab., prof. UJ, Wydział Polonistyki, Uniwersytet Jagielloński
dr hab. inż. Krzysztof Kud, prof. Politechniki Rzeszowskiej
dr hab. Sylwia Skuza, prof. UMK, Kierownik Katedry Języków Romańskich, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
dr hab. Ewa Luchter-Wasylewska, emerytowany pracownik Uniwersytety Jagiellońskiego, Katedra Biochemii Lekarskiej CMUJ
dr hab. Renata Szyszlak, prof. UR, Wydział Sztuki, Uniwersytet Rzeszowskidr Michał Mos, Energene Seeds, Aberystwyth University, UK
dr hab. n. med. Agnieszka Banaś-Ząbczyk, prof. UR, Wydział Medyczny, Uniwersytet Rzeszowski
dr hab. inż. Lucyna Brzozowska, Bielsko-Biała
dr hab. med. Dorota Sienkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowcówdr Luiza Jedlina, immunolog parazytolog, Warszawadr Klara Anna Wojtkowska, antropolożka kultury, Mhondoro Dreams Productions Director
dr hab. Anna Górska, dr hab. nauk. medycznych, na emeryturze, Białystok
dr hab. n. biol. Marzena Wojciechowska, prof. ICHB PAN, Polska Akademia Nauk, Instytut Chemii Bioorganicznej Zakład Chorób Rzadkich, Poznańdr Jarosław Pacek, Instytut Nauk o Kulturze, Uniwersytet Śląski w Katowicach
dr Justyna Łuczaj-Salej, Wydział Sztuki, Uniwersytet Rzeszowski
dr inż. Urszula F. Banaś-Stankiewicz, Szczecin
dr Katarzyna Chabinka
dr Beata Radomska, socjolożka
dr Norman Pieniążek
dr Jacek J. Nowak, emerytowany wykładowca Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego w Warszawie (obecnie Uczelnia Jańskiego)
dr Katarzyna Chabinka
mgr Sylwia Ufnalska, Honorowa Członkinią Europejskiego Stowarzyszenia Redaktorów Naukowych (European Association of Science Editors, EASE), inicjatorka i wieloletnia koordynatorka projektu “EASE Guidelines”
W najbliższych dniach do listy tej zostaną dodane kolejne osoby będące sygnatariuszami listy. Naukowców ze stopniem minimum doktora, zainteresowanych podpisem pod listem zapraszam do kontaktu na lukasz.luczaj@interia.pl i napisanie maila w stylu: “Popieram list ludzi nauki przeciwko nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Pacjenta i proszę o wyświetlenie mojego podpisu publicznie”. Proszę podać także afiliację."
/// https://lukaszluczaj.pl/list-ludzi-nauki/ - obecnie 118 podpisów ///
---
7. 
"Kochani, ufam że idąc za ciosem, argumentując i okazując aktywność jesteśmy w stanie wiele zmienić. Posłuchajcie i udostępniajcie . Apel do Prezydenta Nawrockiego
Drodzy, spisałam własne słowa, może niektórym będzie łatwiej czytać niż mnie oglądać
Panie Prezydencie,
Kilka dni temu napisałam list do Pańskiej żony, Marty. Napisałam do niej jako kobieta do kobiety. Jako matka do matki. Dziś zwracam się bezpośrednio do Pana. Bo za kilka dni może stanąć Pan przed jedną z ważniejszych decyzji dotyczących polskich pacjentów, ich rodzin, terapeutów i ludzi, którzy od lat szukają możliwości wspierania swojego zdrowia.Na Pańskim biurku znajdzie się ustawa nazywana „Lex Szarlatan”.I będzie Pan musiał zdecydować, co dalej.Panie Prezydencie… dla polityki może to być jedna z wielu ustaw.Dla mnie nie.I dla tysięcy ludzi w Polsce również nie.
Nazywam się Dorota Gudaniec. Jestem mamą Maxa. Kiedy mój syn był małym dzieckiem, każdego dnia doświadczał dziesiątek, a czasami setek napadów padaczkowych. W pewnym momencie usłyszałam od systemu medycznego jedno z najstraszniejszych zdań, jakie może usłyszeć rodzic: „Wyczerpaliśmy możliwości leczenia”.Nie potrafiłam tego zaakceptować. Nie dlatego, że nie szanowałam lekarzy. Nie dlatego, że odrzucałam medycynę. Byłam po prostu matką dziecka, któremu medycyna w tamtym momencie nie potrafiła już pomóc.Zaczęłam szukać. Czytać. Pytać.Docierać do badań, publikacji, lekarzy i ludzi z całego świata. Tak w naszym życiu pojawiły się konopie medyczne. Przez wielu nazywane eksperymentem. Przez innych szarlatanerią. Przez jeszcze innych czymś, o czym odpowiedzialny rodzic nawet nie powinien myśleć. A jednak kilka lat później medyczna marihuana została w Polsce zalegalizowana. I dziś lekarze mogą ją przepisywać swoim pacjentom. Dlatego, Panie Prezydencie, kiedy słyszę słowo „szarlatan”, jestem niezwykle ostrożna.Bo historia medycyny wielokrotnie pokazywała, że granica pomiędzy tym, co dziś uznajemy za kontrowersyjne, a tym, co jutro może stać się częścią medycyny, nie zawsze przebiega tam, gdzie aktualnie stawia ją urząd. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie: ja nie bronię oszustów. Nie bronię ludzi, którzy żerują na cierpieniu.Nie bronię nikogo, kto ciężko choremu człowiekowi obiecuje cud. Nie bronię tych, którzy każą odstawić leczenie albo wykorzystują rozpacz pacjenta, żeby zarobić pieniądze. Takie zachowania powinny podlegać odpowiedzialności.Ale pomiędzy ochroną człowieka przed oszustwem…a odebraniem mu prawa do poszukiwania informacji, edukacji, rozmowy i korzystania z metod wspierających… istnieje ogromna przestrzeń. I właśnie o tę przestrzeń dziś walczymy. Bo dobre prawo musi być precyzyjne.Musi chronić pacjenta. Ale nie może czynić go bezradnym. Nie może zastępować jego prawa do świadomej decyzji decyzją urzędnika. Nie może sprawić, że strach przed sankcją będzie silniejszy niż potrzeba zadawania pytań.I jest jeszcze jedna rzecz. Być może najważniejsza.
Panie Prezydencie…proszę spojrzeć nie tylko na treść tej ustawy. Proszę również spojrzeć na sposób, w jaki ona powstawała. Bo my, ludzie, których te przepisy będą bezpośrednio dotyczyć, próbowaliśmy uczestniczyć w tej debacie. Próbowaliśmy zadawać pytania. Próbowaliśmy przedstawiać argumenty. Próbowaliśmy wejść na posiedzenia komisji zdrowia w Sejmie i w Senacie.I nie zawsze mogliśmy tam wejść. Staliśmy za drzwiami. A za tymi drzwiami rozmawiano o naszym życiu. O naszej pracy. O naszych pacjentach. O naszych rodzinach. O naszej przyszłości.
Proszę sobie wyobrazić, jak czuje się obywatel demokratycznego państwa, kiedy słyszy, że prawo jest tworzone dla jego dobra…ale kiedy chce zapytać, na podstawie jakich danych to prawo powstaje… drzwi pozostają zamknięte. Nie oczekiwaliśmy szczególnego traktowania. Oczekiwaliśmy rozmowy. Oczekiwaliśmy prawa do zadania pytań. Bo skoro państwo chce stworzyć nowe, bardzo silne narzędzia kontroli…skoro chce nakładać ogromne sankcje…skoro chce decydować o tym, co wolno powiedzieć, rekomendować czy oferować…to obywatele mają prawo zapytać:
Na podstawie jakiej skali problemu? Jakich badań? Jakich analiz? Jakich danych? Jakiej oceny rzeczywistych szkód?
I właśnie tutaj zaczyna się problem. Bo my te pytania zadaliśmy. Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia między innymi o to, na jakich dokumentach oparto publiczne twierdzenie, że działalność pseudomedyczną może prowadzić w Polsce od kilku do kilkunastu tysięcy osób lub podmiotów. Zapytaliśmy o analizy szkód. Zapytaliśmy o porównania.Zapytaliśmy o dane. Zapytaliśmy o rzeczywistą skalę problemu. I okazało się, że na część tych pytań państwo samo nie ma odpowiedzi. Części analiz nie przeprowadzono. Części dokumentów po prostu nie wytworzono.
Panie Prezydencie…to nie jest szczegół.To jest sedno stanowienia prawa.
Jeżeli państwo chce ograniczać obywatelowi swobodę działania…nakładać bardzo wysokie kary…i tworzyć nowe instrumenty represji administracyjnej… to musi potrafić wykazać, dlaczego są one konieczne.
Musi pokazać dane. Musi wykazać proporcjonalność.Musi wysłuchać również tych, którzy się z nim nie zgadzają. Demokracja nie polega przecież na konsultowaniu prawa wyłącznie z tymi, którzy powiedzą „tak”.
Najważniejszy test demokracji zaczyna się wtedy, kiedy do stołu przychodzi człowiek i mówi: „Mam wątpliwości.Proszę mi odpowiedzieć”. My przyszliśmy właśnie z takimi pytaniami. I wielu odpowiedzi do dziś nie otrzymaliśmy. Dlatego nie proszę Pana dziś o poparcie medycyny naturalnej. Nie proszę o poparcie mojego środowiska. Nie proszę nawet o to, żeby Pan uwierzył mnie. Proszę o coś znacznie prostszego.Proszę sprawdzić.Proszę zażądać danych. Proszę zapytać Ministerstwo Zdrowia, jakie analizy zostały przeprowadzone.
Proszę zapytać, dlaczego tak wielu ludzi, których ustawa bezpośrednio dotyczy, miało poczucie, że ich głos nie został naprawdę wysłuchany.
Proszę zapytać, czy przy tak daleko idących kompetencjach i sankcjach państwo ma wystarczająco mocne podstawy, aby ingerować tak głęboko w życie obywateli.
I proszę zadać jeszcze jedno pytanie:czy prawo, które daje państwu tak ogromne narzędzia, powinno wejść w życie, jeżeli nadal istnieje tyle nierozstrzygniętych wątpliwości?
Panie Prezydencie, wiem, że trafiają do Pana tysiące głosów. Wiem, że odpowiedzialność Prezydenta czasami polega właśnie na tym, aby zatrzymać się tam, gdzie większość parlamentarna już się nie zatrzymała.
Dlatego proszę: jeżeli ma Pan choć cień wątpliwości co do konstytucyjności tych przepisów… ich proporcjonalności…ich precyzji…proszę tej wątpliwości nie ignorować. Proszę skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli uprzedniej.Niech zanim to prawo zacznie dotykać życia ludzi… ktoś odpowie na pytanie, gdzie rzeczywiście przebiegają jego granice. Kiedy przed laty walczyłam o życie mojego syna, nie miałam żadnej pewności, że wygram. Miałam tylko przekonanie, że matka nie może przestać szukać dlatego, że ktoś powiedział jej, że wszystkie drzwi zostały już zamknięte. Dzisiaj Max ma siedemnaście lat. A ja nadal wierzę, że człowiek powinien mieć prawo pytać. Szukać. Uczyć się. Rozmawiać. I współdecydować o swoim zdrowiu. Państwo powinno chronić człowieka przed oszustem. Ale państwo nie powinno chronić człowieka przed jego własną ciekawością. Przed wiedzą. Przed odpowiedzialnością. Przed zadawaniem pytań. Kilka dni temu zwróciłam się do Pańskiej żony jako do kobiety i matki. Dzisiaj zwracam się do Pana jako do Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie proszę Pana, żeby stanął Pan po naszej stronie. Proszę Pana, żeby stanął Pan po stronie uczciwego prawa. Po stronie obywatela, który ma prawo być wysłuchany. I po stronie zasady, że państwo, zanim ograniczy wolność człowieka, musi naprawdę udowodnić, że jest to konieczne.
Panie Prezydencie…
czasami największą odwagą w polityce nie jest powiedzieć: „tak”. Czasami największą odwagą jest powiedzieć:„sprawdzam”. Dlatego dziś proszę Pana o jedno. Proszę sprawdzić. W imieniu Maxa. W imieniu rodzin takich jak moja. I w imieniu wszystkich Polaków, którzy chcą być przez państwo chronieni…ale nie chcą zostać pozbawieni prawa do szukania własnej drogi."
---
8.
STOP NOP
https://stopnop.com.pl/wetolexszarlatan/ - moc linków i danych (!)
"Weto! 191 996 podpisów poparcia dla 10 petycji sprzeciwu oraz 176 organizacji i osób publicznych
191 996 podpisów poparcia dla 10 petycji sprzeciwu oraz 176 organizacji i osób publicznych zaapelowały o weto ustawy #LexSzarlatan #LexBigpharma do 16.08.2026 r."
Komentarze
Prześlij komentarz